Lubię

Lubię
Siedząc w kawiarni z filiżanką dobrej kawy lubię słuchać.
Szmer rozmów. Brzęk sztućców, muzyka w tle. Zapach cudzych perfum, kawy. Coś słodkiego. Echo niezliczonych kroków. Śmiechy.
Co chwilę zza otwieranych drzwi wpływa do środka gwar ulicy i dźwięk zniecierpliwionych klaksonów.

Przymykam oczy… och jaka ta kawa dobra.

I przykrość mi sprawia, gdy słyszę niektórych… Strzępki rozmów sponad stolików dochodzą do mnie, choć wcale o to nie proszę. Słyszę tony ciche i te głośniejsze. Zaczynam, chcąc nie chcąc, składać to w logiczną całość. Próbuję.
I nie da się.
Widzę dorosłych ludzi, a między nimi dźwiękoszczelna szyba.
On swoje.
Ona swoje…
To nie dialog. Oni po prostu uczą się mówić i wyrzucają z siebie z przejęciem wyrazy bez logicznego uzasadnienia.
One kłębią się nad nimi: te wyrazy, przenośnie, interpunkcje, deklinacje, koniugacje…
Ach jak szarpią się nie rozumiejąc się wzajemnie…

Otwieram oczy z przejęciem… Kawa mi się skończyła. Za oknem śnieg.

Mela Rosa