„Uporczywie patrzyła w monitor komputera…
Jej oczy stawały się coraz bardziej szkliste, ale mimo to nie mogła oderwać wzroku. Nie…
W zagłębieniu oka pojawiła się łza, która nie mając już gdzie się podziać zawisła uporczywie na kilku rzęsach. W zwolnionym tempie przesunęła się lekko na policzek i dalej w dół. Michalina wytarła ją czym prędzej wierzchem dłoni – jak nieproszonego gościa chciała pozbyć się jej natychmiast.
Nagle pochyliła się mocno do przodu. Pociąg zahamował raptownie. Michalina podniosła głowę i rozejrzała się wokół. W przedziale rozległ się dźwięk przesuwających się toreb i walizek.
Pociąg toczył się coraz wolniej i wolniej by stanąć w końcu leniwie. Zdezorientowani pasażerowie rozglądali się wokół. Michalina spojrzała przez okno: Tyrol po raz kolejny zapierał dech w piersiach. Linię horyzontu przysłaniały ośnieżone szczyty, przed którymi uwidaczniała się ciemna plama sosnowego lasu. W dolinie na ogromnej łące żółciła się moc wiosennych kwiatów. Błękit nieba uwypuklał ostre linie szczytów. Słońce górowało.
Południe. Mimowolnie na twarzy Michaliny pojawił się uśmiech.
Spojrzała na zegarek.
Dwunasta.
Wróciła do komputera. Odblokowała wyciszony monitor. Na rysunku stała piękna kobieta z dzieckiem na ręku. Patrzyła przed siebie, jednak jej wzrok był nieobecny, jakiś taki obcy. I te piękne, czarne włosy upięte lekko z boku… Michalina dotknęła palcem dłoni kobiety. Rysunek był niedokończony… tak to była Matka.(…)”
————————————————————-

„She stared steadily at the computer monitor … Her eyes were becoming more and more glassy, ​​but she still could not take her eyes off. No…
A tear appeared in the hollow of the eye, which, having no longer where to go, hung persistently on a few eyelashes. In slow motion she shifted slightly to the cheek and further down. Michalina wiped her away with the back of her hand. How uninvited guest wanted to get rid of her immediately.
Suddenly, she leaned forward. The train stopped abruptly. Michalina raised her head and looked around. There was a sound of moving bags and suitcases in the compartment.
The train slowed down slower and slower to finally stand lazily. Confused passengers were looking around. Michalina looked out the window: Tyrol was breathtaking once again. The horizon line was obscured by snow-capped peaks, before which a dark stain of a pine forest appeared. In the valley on the huge meadow, the power of spring flowers was yellow. The blue sky featured sharp lines of peaks. The sun towered.
South. Involuntarily, a smile appeared on Michalina’s face.
She looked at her watch.
Twelfth.
She returned to the computer. Unlocked the muted monitor. A beautiful woman stood with a child in her hand. She stared ahead, but her eyes were absent, some stranger. And the beautiful, black hair tucked slightly to the side … Michalina touched a woman’s hand with her finger. The drawing was unfinished … that’s how Mother was.(…)”

MR