Ona nie musiała robić nic. Wystarczyło, że głośniej wypuszcza powietrze, a z każdym jej oddechem unosiły się w powietrzu literki. One płynęły swobodnie i otaczały go czule.
Trwali w niemym zachwycie.
Będąc.
Ze sobą.
Tak po prostu.
W milczeniu.
A ileż tam było niewypowiedzianych słów.
Literki toczyły się ze śmiechem, a to w jedną, a to w drugą stronę. Grupowały się i przekomarzały z emotikonami, chcąc nadać całości sens.
Ten sens.
Ich sens.

Mela Rosa