Myślał, a Ona jakby nigdy nic tam sobie bywała… Tu weszła w kadr, tam się zręcznie wyślizgnęła.
Jak w niemym, czarno – białym filmie, klatka po klatce obrazy przesuwały się wolno w jego głowie, krążyły, dotykały źrenic do żywego…z bólu mrużył co chwilę oczy.
Jednak wzroku nie oderwał.
A planu „B” nie było.
Znieruchomiał.
Bohater.

Mela Rosa